Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Science Fiction;. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Science Fiction;. Pokaż wszystkie posty

22 lipca 2016

#118 Urodzona o północy-C.C Hunter

Życie Kylie Galen zdaje się walić w gruzy. Umiera jej ukochana babcia, rzuca ją chłopak, jej rodzice się rozstają, a w dodatku ciągle widuje dziwną postać, której nikt poza nią zdaje się nie zauważać… Pewnego wieczora Kylie Galen ląduje na nieodpowiedniej imprezie z nieodpowiednimi ludźmi i to zmienia jej życie na zawsze. Matka wysyła ją do Wodospadów Cienia – na obóz dla trudnej młodzieży. Sformułowanie „trudna” jednak niezupełnie określa jej współobozowiczów. Okazuje się, że wraz z nią mieszkają tu wampiry, wilkołaki, zmiennokształtni, czarownice, elfy i inne nastolatki o ponadnaturalnych zdolnościach. Nikt nie wie jednak, jakie umiejętności ma Kylie… Jakby życie nie było wystarczająco skomplikowane, na scenie pojawiają się Derek i Lucas – półelf i wilkołak, którzy zajmują znaczące miejsce w życiu i sercu Kylie.

O serii C.C Hunter słyszałam dość dużo na zagranicznym BookTubie i tak jakoś będąc w bibliotece moje ręce natrafiły na ten tytuł - pomyślałam "Czemu nie?". Książka niezbyt gabarytowa, nieco ponad 400 stron i duża czcionka. Czułam przy tym ochotę na coś lekkiego, niezobowiązującego i może trochę "taniego" , aby odpocząć , odetchnąć, a z opisu wywnioskowałam , że "Urodzona o północy" będzie do tego idealna - taka , pospolita młodzieżówka, przez którą przelatuje się w jeden dzień. I moje przewidywania się sprawdziły, jest jednak jedno "ale". Nie jest to powieść z górnej półki, z historią chwytającą za serce i zmieniającą nas na zawsze. Po jej zakończeniu dopadło mnie jednak uczucie podobne jak w przypadku cyklu "Upadli" - niby taka pospolita, niby ograna , więcej w niej takich rozterek i trójkątów miłosnych niż mroku i akcji , a mimo to... podobała mi się. Dlaczego?

To niesamowite, jak zmienia się spojrzenie na wiele spraw, gdy się dowiadujesz, że może nie jesteś człowiekiem.

Główna bohaterka jest, cóż... typową nastolatką. Ugania się za chłopakami, nawet wtedy, kiedy trafia do dziwnego obozu dla trudnej młodzieży, stara się zwrócić uwagę przystojniaka z autobusu. Mogłoby się wydawać, że Kylie jest po prostu nudna , ale coś chwyciło mnie w jej takiej osobliwej naiwności. C.C Hunter stworzyła słodką blondyneczkę, która nagle rzucona w wir dziwnych wydarzeń z obozu dla trudnej młodzieży, która faktycznie jest trudna, ale w inaczej niż powszechnie rozumiany sposób musi zmienić całe swoje życie, zaakceptować istnienie stworzeń nadnaturalnych oraz to, że sama jest jedną z nich. Pomysł na fabułę już nieco ograny, ale nie przeszkadzało mi to wcale, gdyż styl pisania autorki jest bardzo płynny i lekki, nie męczy i nie denerwuje, widać, że został opracowany z myślą o nastoletnich, a nie dorosłych czytelnikach.

Ogólnie cała fabuła kręci się wokół tajemniczych Wodospadów Cienia, letniego obozu dla "istot nadnaturalnych" takich jak elfy, wampiry, wilkołaki , czarownice i zmiennokształtni , ale znaczną część historii zajmuje też... trójkąt miłosny. I to w sumie niejeden. Kylie , choć zagubiona w poszukiwaniu wyjaśnienia na to, do jakiej grupy stworzeń należy nie próżnuje też w sprawie chłopców. Pojawia się przystojny Derek - pół-elf , który wyczuwa jej emocje i sprawia , że Kylie ogarnia spokój oraz - któż by się spodziewał! - przeciwstawny do niego Lucas, przyjaciel z dzieciństwa, który rozpala w niej ogień. Tak , wiem jak płytko i dennie to brzmi - i może trochę tak jest , zwłaszcza jeśli chodzi o konflikt między naszymi przystojniaczkami - ale jak już mówiłam... kurczę no , nie potrafię tego wyjaśnić , ale nie przeszkadzało mi to , gdyż tak naprawdę żaden z nich nie wkradł mi się do serca i tak naprawdę było mi obojętne, którego wybierze Kylie, choć czasem jej wybory były nieco zbyt histeryczne, ale pomyślałam , że oto chodziło - w końcu Kylie dopiero porzuca stare życie imprezowiczki na rzecz magicznego świata i stanowczych decyzji , jakich od niej wymaga. 

- Groziłaś, że sprzedaż jej krew na eBayu - zauważyła Kylie. - Tam, skąd pochodzę, to podpada pod kłótnię.
- Tak, ale nie jesteś już w swoim świecie.

Mam! Znalazłam to , co sprawiło , że ta książka mimo jednolitej linii , bez mocniejszych skoków akcji czy nieprzewidywalnych jej zwrotów ( prócz zakończenia, które nawet nawet coś tam we mnie poruszyło, w tej części , która się nie spodziewa) spodobała mi się ! To naprawdę zabawne i ciekawe postacie drugoplanowe. Tak , to jest to. Czytając "Urodzoną o północy" miałam wrażenie, że nie skupiam się tak bardzo na tym, na czym powinnam , czyli na tożsamości Kylie i jej problemach rodzinnych (ciekawe , że w takich seriach główne bohaterki nigdy nie mają normalnych , stabilnych rodzin, prawda?) , tylko bardziej na perypetiach wiecznie kłócących się Delli i Mirandy , szczerej do bólu i uroczo chamskiej wampirzycy i czarownicy próbującej ogarnąć swoje zdolności, z którymi Kylie jest zmuszona mieszkać w jednym domku. Ale między dziewczynami zaczyna wytwarzać się osobliwa więź, coś w rodzaju przyjaźni , która zaczyna Kylie otwierać oczy i rozumieć istotę porzucania starego życia , jaka towarzyszy przyjazdowi do Wodospadów Cienia. Pojawia się też ordynarny Perry, który w moim mniemaniu podkolorował całą opowieść.

Kylie widzi i czuje obecność duchów. Z tego co zdążyłam się nasłuchać w filmikach , to na tym stoi cała seria. Z niewyjaśnionych powodów przychodzą do niej po pomoc, bądź po to, żeby ją przed czymś uchronić. Cała ta "moc" jeszcze bardziej komplikuje zrozumienie , czym jest Kylie (przeczuwam, ze dowiem się tego dopiero w ostatniej części). W rozpoczęciu sagi o "Wodospadach Cienia" jesteśmy dopiero wprowadzani w zawiły świat po drugiej stronie. Poznajemy duszę młodego mężczyzny , który jak wyczuwa Kylie jest jej bliski i dziewczyna próbuje to wyjaśnić. Dowiadywanie się prawdy będzie dla niej trudne , ale stanie się podporą do oderwania na chwilę opowieści od jej miłosnych rozterek. 

Podsumowując, "Urodzona o północy" to nie jest książka wybitna ani specjalnie oryginalna. Prosta historia napisana z myślą o fankach takich serii jak "Dom Nocy" czy "Nocna Szkoła". Mimo to jest na pewno warta przeczytania , własnie ze względu na tę swoją... pospolitość. Wiem, że to brzmi bez sensu, ale jest to lekka , niezobowiązująca lektura , kiedy np. macie kaca po naprawdę dobrej książce, albo nie macie co robić , bądź poszukujecie czegoś , co przepłynie przez was mózg jak woda i uspokoi, odpręży. To książka idealna na tą pogodę - ponurą i chmurną. Ja mimo płytkości bohaterów sięgnę po następne tomy na pewno, gdyż już raz miałam taką sytuację (cykl "Upadli" Lauren Kate<3) kiedy to niby prosta seria skradła moje serce w niewytłumaczalny sposób. Czasem chyba warto się "odmóżdżyć" i pozwolić sobie na chwilę dla słodkiej i poprawiającej nastrój historyjki.Nie zemdliło mnie , więc nie jest źle, choć z całą pewnością nie polecam jej koneserom dobrej i ambitnej literatury :).

★★★★★★
Tytuł Oryginału-Born at Midnight
Liczba Stron-440
Gatunek - Literatura Młodzieżowa


14 grudnia 2015

#82 Ender-Lissa Price

Los Angeles po wojnie bakteriologicznej, którą przeżyli dzięki szczepieniom jedynie Enderzy, ludzie w wieku od kilkudziesięciu do nawet dwustu lat, oraz Starterzy, czyli dzieci i młodzież. Dla Midlerów, czyli średniej generacji, bardziej odpornej, zabrakło szczepionki.
Callie, dawniej bezdomna, mieszka teraz z Tylerem i Michaelem w okazałej rezydencji zapisanej jej przez bogatą renterkę Helenę. Pomimo zburzenia i zdelegalizowania przez rząd banku ciał, nosiciele chipów, w tym Callie, są tropieni i porywani przez nieznanych prześladowców, zainteresowanych dokonywaniem na nich eksperymentów. Callie długo unika uprowadzenia, w końcu jednak i ona zostaje uwięziona przez rządowego agenta, który poddaje ją i jej przyjaciela brutalnym testom. Po wydostaniu się z więzienia jadą na pustynię, do nowej siedziby Brockmana. Callie ma nadzieję odnaleźć tam swojego ojca i uwięzionych przyjaciół. Zdemaskowanie Brockmana okazuje się trudniejsze niż się spodziewała…[opis z tyłu książki]

Mam mieszanie odczucia co do tej książki. Do ok. 200 strony miałam wrażenie, że autorka zatraciła się w tworzeniu skomplikowanego czworokąta miłosnego odrzucając to, co mnie urzekło w "Starterze"-mnóstwo akcji, okrucieństwa i mocnych postaci. Chyba gdyby nie spektakularne ostatnie 100 kartek książka nie uratowałaby się w moim mniemaniu. "Ender" to widoczny spadek formy pisarskiej Lissy Price w porównaniu do pierwszej części (może przechodziła akurat jakiś kryzys w związku czy coś...). Naprawdę, już od bardzo dawna nie miałam czegoś takiego, że zawiodłam się na drugiej części świetnie zapowiadającej się serii...

Może zacznijmy mimo wszystko od plusów. Jest nim na pewno postać Hydena, choć trochę zbyt przewidywalna i wyidealizowana, to ciekawa i intrygująca pod względem tego, że dotyk drugiego człowieka sprawia mu ból. Cóż, nie mas co się oszukiwać, największym zaskoczeniem jest zakończenie książki, którego zupełnie się nie spodziewałam, i które podniosło jakoś skrzydła tej książki i sprawiło, iż sięgną po trzecią część, jeśli ta się pojawi. Mamy w nim mnóstwo wyjaśnień co do nieco gmatwających się już wątków. Ponadto wydaje mi się, że to właśnie w zakończeniu autorka przypomniała sobie o tym, co dla Callie jest ważne i ukazała jej emocje takimi, jakimi miały być.

Minusy,minusy,minusy...oj, ciężko mi o nich mówić, gdyż pamiętam mój zachwyt pierwszą częścią. Jak już wspomniałam, irytowało mnie to, w jakiej ilości męskich postaci zakochuje się Callie w krótkim czasie. Już w pewnym momencie nie mogłam się połapać o co chodzi w tym dziwnym czworokącie miłosnym. Denerwowały mnie też nagłe przeskoki - śmierć była opłakiwana przez kilka słów, a potem nagle chodzili sobie po pchlim targu. Rozumiem, że żyją w świecie wojny, ale gdyby umarł ktoś bliski mnie to raczej poświęciłabym mu więcej czasu. No, ale to tylko moje zdanie na ten temat. Akcja gnała jak szalona, nie można było choć na chwilę się zatrzymać i porozmyślać. Wątki nawarstwiały się i chyba sama autorka nie mogła się już w nich połapać, bo często niepotrzebnie je w siebie wplatała. Ogólnie miałam takie wrażenie, że Lissa Price chciała nas przyciągnąć do drugiej części ogromną ilością akcji, a tak naprawdę osiągnęła efekt odwrotny do zamierzonego. Powstał taki miszmasz w fabule.

Podsumowując, "Ender" jest jak czwarte miejsce w zawodach (tak blisko podium, a jednak tak daleko). Nie wiem co mam myśleć, bo pierwsza część jest wspaniała i poleciłabym ją każdemu, ale druga ? Co tu robić, żeby nie zawieść drugiego człowieka. Lissa Price nie dała mi co prawda tego, czego oczekiwałam po lekturze "Startera", ale dzięki zakończeniu jakoś wybrnęła z tego i choć w minimalnym stopniu mnie usatysfakcjonowała. Czy polecam? Trudne pytanie...

6/10

12 listopada 2015

#77 Malfetto.Mroczne Piętno-Marie Lu

Adelina Amouteru przeżyła epidemię zarazy. Ale zostawiła ona na niej, i innych dzieciach, które przeżyły, swoje piętno. Czarne włosy Adeliny zmieniły się w srebrne, rzęsy wyblakły, a w miejscu lewego oka ma bliznę. Jej okrutny ojciec uważa, że jest ona malfetto – odmieńcem, który niszczy dobre imię rodu i stoi na drodze do bogactwa. Jednak, jak głoszą pogłoski, niektórzy z ocalonych z zarazy mają nie tylko bliznę, ale również tajemnicze i potężne dary. Choć ich podobieństwo pozostaje niewyjaśnione, zaczynają być określani jednym mianem – Malfetto.
Teren Santoro służy królowi. Stoi na czele Osi Inkwizycji i do jego obowiązków należy wytropienie wszystkich Malfetto i zniszczenie ich, zanim oni zniszczą naród. Wierzy, że Malfetto są niebezpieczni i mściwi, ale to właśnie Teren może być w posiadaniu jeszcze mroczniejszej tajemnicy.
Enzo Valenciano jest członkiem Bractwa Sztyletu. Ta tajemnicza organizacja wyszukuje Malfetto zanim zrobi to Oś Inkwizycji. Ale kiedy Bractwo odnajdzie Adelinę, poznają kogoś z mocami, jakich nigdy nie widzieli.
Adelina chce wierzyć, że Enzo jest po jej stronie, zaś Teren to prawdziwy wróg. Ale drogi tej trójki skrzyżują się w nieoczekiwany sposób, gdzie każdy będzie walczył z każdym w odmiennej, własnej bitwie. Ale wszyscy są pewni jednego: Adelina posiada moce, które nie należą do tego świata. Mściwa ciemność w jej sercu. I pragnienie, by zniszczyć każdego, kto ośmieli się stanąć jej na drodze.[opis z tyłu książki]

Po tym, jak Legenda zawładnęła moim sercem z utęsknieniem czekałam na tę książkę, gdyż przeczuwałam, że będzie równie wspaniała. I odrobinkę się zawiodłam. Oczywiście, to bardzo dobra i przyjemna w odbiorze historia, ale jakaś taka...można by się czegoś więcej po niej spodziewać zważywszy na fenomen "Legendy". Wiem, że nie powinno się porównywać jednej książki do drugiej, ale mimowolnie to na nas działa. Mimo to dobrze mi się ją czytało, pełno akcji z mocno narysowaną główną bohaterką, niejednoznaczną oraz innymi postaciami równie mocnymi.

Co do samej fabuły - ciekawa, ale nieco chaotycznie poprowadzona. Bardzo podobały mi się takie antyczne wstawki, które nadawały powieści charakteru średniowiecznego. Ponadto autorce idealnie udało się uchwycić styl średniowiecznego życia, gdzie dziewczyny nie znały tak naprawdę pojęcia miłości, a mężczyźni kupowali swe żony od ich ojców. Wszystko to sprawiło, że czytelnik zagłębia się w świat pełen mrocznych tajemnic, gdzie dawna radość zamieniła się w czerń i smutek. Marie Lu już po raz drugi serwuje nam świat pełen nieprzyjemności i nieodpowiednich ludzi u władzy, a przy tym tworzy historię w 100% różną od tej w "Legendzie".

Jak już wcześniej wspomniałam, wszystkie postacie są bardzo mocne, nie użalają się nad sobą i noszą w sobie osobliwy rodzaj mroku, a Adelina nosi ten najtrudniejszy do okiełznania. Książka jest nieprzewidywalna, co działa na jej korzyść, bo przeżywamy dużo zaskoczeń podczas jej lektury. Mimo iż narracja rozdziela się na trzy osoby to główne skrzypce gra tu Adelina, w której emocje bardzo łatwo się wczuć przez co historia staje się dla nas bardzo osobista. Marie Lu jest mistrzynią narracji pierwszoosobowej, sprytnie gra na emocjach i pisze w bardzo prosty i zrozumiały sposób, jakby te słowa wyszły spod ręki samego bohatera.

Zakończenie i sam epilog były tak świetnie napisane, że aż mnie świerzbi na kolejną część. Nie mogę się doczekać ponownego spotkania z Adeliną i zobaczenia, jak ta niesamowita, obdarzona niezwykłą mocą dziewczyna sprawdzi się w nowej roli. Całą historia z graniem na dwa fronty w miłości do siostry okazała się udanym pomysłem, może momentami niedociągniętym lub przerysowanym, ale mimo wszystko udanym. 

Podsumowując, "Malfetto" to bardzo dobra młodzieżówka skierowana chyba bardziej dla ludzi z gimnazjów, choć nie umniejszam osobom z liceum czającym się na tę pozycję, bo naprawdę warto się z nią zapoznać. Jest to historia pełna akcji i niezatrzymująca się choćby na jeden nudny moment. Nie jest książka wyniosła ani moralistyczna, ale przeznaczona bardziej jako lekka lektura do odpoczynku po książkach ciężkich. Polecam , jeśli szukacie wytchnienia oraz książki napakowanej dobrą akcją osadzoną w świecie średniowiecza. Poznaj mroczne moce jakie władają światem Adeliny i sam je w sobie odkryj !

7+/10

15 sierpnia 2015

#64 Starter-Lissa Price

Callie straciła swoich rodziców, kiedy wojna bakteriologiczna zmiotła z powierzchni ziemi wszystkich w wieku między 20 a 60 lat. Ona i jej młodszy brat, Tyler, uciekają, żyjąc jako osadnicy razem z ich przyjacielem Michaelem i walczą ze regenatami, którzy byliby w stanie zabić ich choćby dla ciastka. 
Jedyną nadzieją Callie jest „Prime Destinations”, niepokojące miejsce w Beverly Hills, rządzone przez tajemniczą postać znaną jako Old Man. Ukrywa on nastolatków, aby wypożyczyć ich ciała Enders’om – seniorom, którzy chcą być znowu młodzi. Callie wie, że pieniądze utrzymają ją, Tylera i Michaela żywych, więc zgadza się być dawcą. Ale neurochip, który został umieszczony w jej głowie ma awarię i Callie budzi się w życiu Helen – kobiety, która wypożyczyła jej ciało. Mieszka w jej domu, jeździ jej samochodami i umawia się z wnukiem senatora. Wszystko wygląda jak w bajce, dopóki Callie nie odkrywa, że Helen zamierza robić coś więcej, niż tylko imprezowanie – a plany Prime Destinations są dużo gorsze niż Callie mogła sobie kiedykolwiek wyobrazić…[opis zaczerpnięty z lubimyczytać]

Sięgnęłam po tę książkę,gdyż dużo wokół niej ostatnio szumu i ma intrygującą okładkę. Ale szlag jasny mnie trafił jak zobaczyłam na niej napis "Dla fanów książki i filmu i Igrzyska Śmierci". Nienawidzę tego, to w sumie już stawia książkę na przegranej pozycji, bo fani Igrzysk Śmierci będą ją do niej na każdym kroku ją porównywać. Ja w sumie też tak robiłam. Takie napisy powinny być surowo zabronione! "Starter" to odrębna powieść, na pewno nie na miarę Igrzysk Śmierci, ale tak jak mówiłam przy recenzji "Niezgodnej" nie należy porównywać do siebie książek, gdyż każdy pisarz miał swój własny pomysł i jedni zrealizowali go tak, że powala na kolana, a inni na przykład woleli wciągnąć multumem akcji. Tak było w przypadku "Startera". Zaciekawił mnie już od pierwszych stron i skończyłam go w jeden dzień.

Czy Kopciuszek, tańcząc owej nocy w przepięknej balowej sukni, rozważał wyjawienie księciu prawdy? Czy ona myślała o tym, żeby ni stąd, i zowąd powiedzieć: "Och, książę, czy wiesz, że ta kareta nie jest moja, że naprawdę jestem brudną, bosonogą służącą, przeniesioną na krótko w świat bajki?" Nie. Bo cieszyła się chwilą.
I cichutko wymknęła się po północy.
Nawet gdyby nie było tego przeklętego napisu rzuciłby się w oczy początek bardzo podobny do "Igrzysk Śmierci".Potem było trochę "Intruza" , szczypta "Władców Marionetek", a na koniec kawałek "Rebelianta". Pominęłam to jednak gdyż jako całość książka jest naprawdę oryginalna i drobne powiązania to normalka. "Starter" czyta się naprawdę szybko, gdyż jest napisany w narracji pierwszoosobowej i cały czas coś się dzieje. Pojawiają się coraz to nowe tajemnice i wydarzenia,któe burzą dotychczasowy świat głównej bohaterki.Co do samej Callie-ucieszył mnie fakt,że jest to mocna postać,która nie użala się nad sobą i dba o dobro innych. Od razu ją polubiłam i nie mogłam się ani na chwilę oderwać od jej przygód. Nie znajdziecie tu zabawnych dialogów tylko ból,stratę,śmierć,kłamstwo i walkę o przetrwanie. Taka typowa antyutopia.

Czy to paskudne z mojej strony cieszyć się, że tu jesteś ? - spytała - Bo się cieszę. Myślałam, że już nigdy cię nie zobaczę, a teraz mam cię tutaj. Przyjaciółkę.
Jedyne co mnie zdenerwowało w treści to zbyt szybko rozwinięty wątek miłosny. Nawet nie zdążyłam się połapać, kiedy Callie się zakochała. Reszta jednak jest bez zarzutu-oryginalna historia dystopijna. Od zawsze lubiłam czarne wizje przyszłości i "Starter" spełnił moje oczekiwania , choć nie wbił mnie w fotel. To lektura, która przepływa przez nasz umysł zostawiając niewielki ślad,ale mimo to satysfakcjonuje. Kolejnym plusem jest przepiękna oprawa graficzna i ekspresowe jej czytanie. Postacie są oryginalne i nieprzewidywalne co czyni "Starter" jeszcze ciekawszą opowieścią.

Podsumowując,"Starter" to lekka i przyjemna książka,która zaskakuje,ale nie zwala z nóg. Zakończenie jest takie,że mam ochotę na kolejną część,ale muszę jeszcze trochę na nią poczekać. Czujesz się staro?Chciałbyś znów być młody i żywy? Starterzy to twoje wybawienie.Witaj w Prime Destinations gdzie zapewniamy drugą młodość. Naprawdę watro sięgnąć po tą książkę gdyż przedstawia okrutny świat pełen śmierci, w którym główna bohaterka nie daje sobie w kaszę dmuchać,Polecam z całego serca!

8/10

7 sierpnia 2015

#55 Miasto Cieni - Ransom Riggs

Jacob już wie,że potrafi więcej niż normalni ludzie.Jacob jest osobliwy.Razem z innymi osobliwymi dziećmi wyrusza do Londynu , aby pomóc pani Peregrine,która została uwięziona w ciele ptaka.Nie będzie to łatwe zadanie,gdyż Londyn , do którego trafiają jest osadzony w trudnych czasach wojny 1940 roku.W ogarniętym bitwą świecie czekają ich okropne zadania do wykonania,wiele bólu , ale także nowi przyjaciele,o których dotychczas nie mieli pojęcia.Jacob ma jeszcze jeden problem do rozwiązania-musi podjąć decyzję,czy chce kochać Emmę,choć ich związek nie ma racji bytu...

Książkę czytałam w grudniu,ale dopiero teraz zdecydowałam się na zrecenzowanie obu jej części. Jako,że Ransom Riggs jest partnerem mojej ulubionej autorki-Tahereh Mafi-obiecałam sobie , że przeczytam jego serię,aby dowiedzieć się,czy w ich dziełach widać wzajemne oddziaływanie. Cóż,książki Ransoma Riggsa nie porwały mnie tak jak "Dotyk Julii",ale mimo wszystko uważam,że to książka warta uwagi ze względu na oryginalną treść i niezwykłe zdjęcia służące za ilustracje.

Śmiech nie sprawia, że złe rzeczy stają się gorsze, podobnie jak nie staną się lepsze dzięki łzom. Śmiech nie oznacza, że jest nam wszystko jedno albo, że zapomnieliśmy. Świadczy tylko o tym, że jesteśmy ludźmi.
Tym co najbardziej podobało mi się w tej części jest ukazanie dorastania głównego bohatera,oraz tego,że osobliwcy zawsze trzymają się razem. Jak w prawdziwym życiu,co nie?W końcu każdy z nas jest na swój sposób dziwny i przyjaźnimy się z takimi samymi dziwakami,mimo dzielących nas niekiedy spostrzeżeń.Ta książka pokazuje piękno przyjaźni oraz to,jak ważna jest ona w naszym  życiu.

- Po prostu wierzę, że ważnymi sprawami w życiu nie rządzi przypadek. Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Ty też zjawiłeś się tu nie bez przyczyny, na pewno nie po to, żeby przegrać i umrzeć.
Fabuła książki nie jest może powalająca , ale można przy niej spędzić miłe chwile i dowiedzieć się trochę z historii,a przy tym przestudiować stare i intrygujące fotografie. Już drugi raz wspomnę,że niezwykle przypadło mi do gustu pisanie historii na podstawie zdjęć.Pierwszy raz się z takim czymś spotkałam i chyba właśnie to (prócz związku z Tahereh Mafi) przesądziło o kupnie tej książki.Nie żałuję jej zakupu i choć pewnie długo do niej nie wrócę,to czasem siadam i oglądam zdjęcia oraz samą książkę,bo jej oprawa graficzna jest prześliczna.

Teraz przejdźmy do samych postaci.Uwielbiam chyba każdą z nich.Każda wniosła swój niepowtarzalny klimat do tej książki.Zagmatwana i trudna miłość Jacoba i Emmy zawładnęła mną do reszty,gdyż uwielbiam takie nieoczywiste i osobliwe wątki miłosne.Ogólnie rzecz ujmując cała fabuła jest niebanalna,ale mogłaby być lepiej poprowadzona.Pomimo to nie żałuję lektury tej książki gdyż wniosła ona w moją codzienność nieco humoru i uwikłanej tajemnicy,które uwielbiam :).

Podsumowując,"Miasto Cieni", to dobra kontynuacja "Osobliwego domu pani Peregrine",ale wciąż czegoś mi tu brakuje.Mogę jednak polecić obie te książki,gdyż są osnute w naprawdę intrygująca atmosferę i przenoszą do zupełnie innych czasów,gdzie nie było komputera ani telefonów komórkowych.Możemy poznać osobliwe dzieci i odnaleźć trochę dziwactwa z siebie właśnie w nich.

7+/10

6 sierpnia 2015

#54 Osobliwy dom pani Peregrine-Ransom Riggs

Życie Jacoba nie zapowiadało się ekscytująco. Pogodził się z myślą, że nigdy nie zostanie odkrywcą i nigdy nie będzie miał wielu przyjaciół. Ważne miejsce w jego życiu zajmował dziadek. To on najbardziej mu imponował i to on opowiadał mu najlepsze historie na dobranoc o pogodnym sierocińcu na walijskiej wysepce, ukrytym przed złem, wojną i potworami… Aż pewnego dnia dziadek Portman umarł w niejasnych okolicznościach. I wtedy wszystko się zaczęło…
Jacob wyrusza na odciętą od świata wyspę, by zgłębić jej tajemnice. Czy zmierzy się z potworami ze swoich snów? Czy osobliwe dzieci ze starych fotografii naprawdę istniały? Co jest bajką, a co prawdą? Co jest faktem, a co urojeniem? [opis z tyłu książki]

Jak tylko dowiedziałam się,że Ransom Riggs jest mężem Tahereh Mafi (autorki "Dotyku Julii",który ubóstwiam) nie mogłam w to uwierzyć.Książka stała już jakiś czas na mojej półce,ale jakoś tak nigdy nie mogłam na nią trafić ręką. Ale podjudzona tą informacją niemal od razu po nią sięgnęłam . Po pierwsze muszę wspomnieć o świetnym wyglądzie książki-ciemna oprawa graficzna i niepokojące zdjęcia sprawiały,że miło się ją trzyma w dłoni i patrzy na nią. Co do treści-może nie była ona powalająca,ale na pewno spędziłam z nią miłe chwile.

Kiedyś marzyłem o ucieczce przed zwykłym życiem, ale tak naprawdę moje życie nigdy nie było zwyczajne. Po prostu nie zauważałem jego niezwykłości.
Już na pierwszych stronach poznajemy dziadka Jacoba Portmana,człowieka wierzącego w nadprzyrodzone moce i demony. Od zawsze opowiadał małemu Jacobowi,swojemu wnuczkowi bajki o niezwykłych dzieciach w niezwykłym domu zawieszonym w czasie.Cóż,mi mama nie opowiadała na dobranoc-sama czytałam sobie bajki o kopciuszku,albo królewnie śnieżce,bo tak chciałam. Ale tutaj bajka nabrała innego wyrazu-miała w sobie ukryty przekaz , który Jacob miał zrozumieć w swoim czasie.Czyżby bajki naszego dzieciństwa też kiedyś miały się urzeczywistnić ?

I ruszyłem przed siebie kompletnie bez celu. Czasem trzeba po prostu wyjść na zewnątrz.
To co mnie najbardziej ujęło w książce to idealna spójność zdjęć z książkami . Mogłam obserwować  wydarzenia z książki uwiecznione na nieco strasznych i niepokojących fotografiach,które autor zdobywał na starych targach i rynkach,lub pożyczał od kolekcjonerów na użytek książki. Powiem,że chyba nie ma takiej drugiej książki,która zostałaby napisana przez autora,po tym jak zobaczył interesujące zdjęcia i dołączył je tym samym do swojej historii.To czyni książkę wyjątkową i niepowtarzalną.Co do treści-nie powiem,żeby jakoś specjalnie mnie wciągnęła ani sprawiła,że nie mogłam się na chwilę oderwać,ale mimo wszystko to dobra opowieść o tym,że pozory mylą,a za najzwyklejszymi rzeczami kryją się największe niezwykłości.

Jeżeli chodzi o postacie , to znajdziemy tu całą gamę ludzkich charakterów-od opiekuńczej dziewczynki o nadludzkiej sile do irytującego chłopca widzącego przyszłość.Cała fabuła opiera się na dziwnych dzieciach mieszkających w domku zawieszonym w czasie.Każde z nich na swój sposób przeżywa cały czas ten sam dzień w inny sposób.Bardzo polubiłam wszystkie postacie i zdarzyło mi się niekiedy zaśmiać.Koniec końców to dobra książka , lekka i niezobowiązująca do niezaprzestawania jej czytania ze względu na niezwykle wartką akcję.

Podsumowując,"Osobliwy dom pani Peregrine" to ciekawa historia okraszona niezwykłymi fotografiami,które przyprawiają o dreszcze.Nie mogę uwierzyć,że Ransom Riggs oraz Tahereh Mafi są parą-piszą w tak różny sposób i na tak różne tematy.Choć powiem,że w niektórych momentach widać wpływ Tahereh - tych, w których jest dużo emocjonalnych opisów . Ta książka dostarczy wam miłej opowieści i wrażeń po obejrzeniu zdjęć . Ja dobrze się przy niej bawiłam , odpoczęłam i poczułam się jak jedno z osobliwych dzieci-zapalczywy książkocholik.

7+/10

30 lipca 2015

#47 Namiętność - Lauren Kate

„W każdym życiu wybiorę ciebie. Tak, jak ty zawsze wybierałeś mnie. Na zawsze”.Luce była gotowa umrzeć dla Daniela. I to właśnie robiła. Raz za razem. Luce i Daniel stale odnajdywali się, po czym wkrótce zostawali boleśnie rozdzieleni – Luce umierała, a Daniel pozostawał samotny i nieszczęśliwy. Może wcale nie musi tak być...Luce jest pewna, że coś – lub ktoś – w jednym z jej wcześniejszych wcieleń może jej pomóc w obecnym. Dlatego wyrusza na najważniejszą podróż swojego życia... powraca w przeszłość, by na własne oczy zobaczyć swoje romanse z Danielem... i odnaleźć klucz, dzięki któremu ich miłość mogłaby przetrwać.Cam i legiony aniołów oraz Wygnańców rozpaczliwie pragną pochwycić Luce, lecz nikt bardziej gorączkowo niż Daniel. On goni za Luce przez ich wspólne przeszłości, przerażony tym, co mogłoby się wydarzyć, gdyby zmieniła historię.Wtedy bowiem ich ponadczasowa miłość mogłaby zginąć... na zawsze.[opis z tyłu książki]

Swoją przygodę z tą serią zaczęłam zupełnie przypadkowo - zobaczyłam naprawdę fajną okładkę i opis i zaraz po lekturze "Upadłych" sięgnęłam po "Udrękę",a potem po "Namiętność". Naprawdę wciągnęłam się w te powieści , choć nie jest to ambitna literatura . To taka przyjemna książka z prostą i oryginalnie prowadzoną fabułą umilającą deszczowe i smutne wieczory . .Zdaję sobie sprawę, że nie jest to książka na miarę wyniosłych klasyków , ale lubię sobie odpocząć przy romansach tego właśnie typu,gdzie prócz rozbudowanego wątku miłosnego jest również miejsce na wiele tajemnic oraz akcji.

Ból ciała pozwala mi przynajmniej zapomnieć o cierpieniu duszy
W sumie nie mogę się do niczego przyczepić w tej książce - jak na razie jest to moim zdaniem najlepiej napisana część tej serii . Jest w niej najwięcej akcji i nieprzewidywalnych zwrotów i w sumie najmniej miłości . Jest tu pokazana droga jaką przebywa Luce stając się dojrzałą kobietą wyrastając z poczwarki zagubionej nastolatki . Poszukuje swojej osobowości w swoich poprzednich wcieleniach na nowo poznając Daniela za każdym razem gdy cofa się w czasie . W sumie dowiedziałam się nawet trochę na temat historii .

Każda moneta ma dwie strony.
Orzeł i reszka.
Światło i ciemność.
Dobro i ...
Może nie jest to moralistyczna książka dostarczająca Bóg wie ile życiowych prawd , ale można się z niej dowiedzieć czym jest prawdziwa miłość i poświęcenie w jej imię. Cóż , choć takich mężczyzn jak Daniel nie ma warto zatracić się w tym świecie , gdzie księżniczkę ratuje książę na białym koniu. Ale jeżeli chodzi o mnie to jestem kompletnie za Camem . Jak już wspominałam uwielbiam opryskliwe i wredne postacie , bo mają swój niepowtarzalny charakterek i są nieprzewidywalne. 

Ból ciała pozwala mi przynajmniej zapomnieć o cierpieniu duszy
Podsumowując , "Namiętność" to dobra kontynuacja "Upadłych" . Uważam jednak , że spodoba się raczej dziewczynom , gdyż jest w niej naprawdę dużo miłości . Jest to szybka i przyjemna lektura,którą czyta się w dosłownie jeden dzień . Była to dla mnie miła odskocznia i odpoczynek,gdyż nie musiałam po niej odreagować ani specjalnie myśleć nad bohaterami. To smaczna , ale nie pyszna pozycja na mojej półce .

7+/10

19 lipca 2015

#41 Piękne Istoty-Kami Garcia, Margaret Stohl

Ethan, bohater powieści, mieszka w Gatlin – małym, nudnym miasteczku w Południowej Karolinie. Jest nastolatkiem, który gra w kosza i umawia się z dziewczynami. Uwielbia czytać i marzy o podróżach po całym świecie. Zwyczajna historia? Zapewne tak, gdyby nie fakt, że Etan ma swoją tajemnicę. Od miesięcy śni mu się ten sam sen. Widzi w nim tę samą dziewczynę, której nigdy nie spotkał.
Pewnego dnia do jego klasy dołącza nowa uczennica. Okazuje się ona… dziewczyną ze snu. Lena zamieszkuje u swojego wuja Macona. Nie pasuje jednak do mieszkańców Gatlin. Inaczej wygląda, mówi, porusza się. Jest bardziej mroczna. Ma też swoją tajemnicę. Nad jej rodziną od pokoleń ciąży straszliwa klątwa, przez którą Lena nie może żyć jak zwyczajna nastolatka.
Ethan zakochuje się w dziewczynie, a ona odwzajemnia uczucie. Zdradza chłopakowi swoją tajemnicę. Aby uratować Lenę i ich miłość, Ethan próbuje znaleźć sposób na uniknięcie tragicznego losu.[opis z tyłu książki]

18 lipca 2015

#38 Monument 14.Odcięci od świata-Emmy Laybourne

Potężne tsunami pustoszy wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Nad krajem przetaczają się straszliwe burze, a ze zniszczonego ośrodka wojskowego wydostaje się tajemnicza broń chemiczna. Sześcioro licealistów, dwójka gimnazjalistów i szóstka mniejszych dzieci po wypadku w drodze do szkoły chroni się w supermarkecie. Wielki sklep szybko staje się jednak zarówno ich schronieniem, jak i więzieniem. Grupka zdanych na siebie, przerażonych, odciętych od świata dzieciaków zaczyna tworzyć małą społeczność: organizują sobie życie, dzielą obowiązki, starsi opiekują się młodszymi, ale też ujawniają się szkolne sympatie, antypatie i skrywane dotąd uczucia, wyłaniają się naturalni przywódcy i ci, którzy chcą skorzystać z sytuacji i trochę się zabawić...
Świetnie przedstawieni młodzi bohaterowie, ze swym charakterystycznym językiem, buzującymi emocjami i odmiennymi osobowościami, wymagające i realistyczne sytuacje oraz dynamiczna akcja sprawią, że czytelnicy nie będą mogli oderwać się od lektury.[opis z tyłu książki]

16 lipca 2015

#34 Odwet-Kelly Armstrong

To oni dali Chloe Saunders jej moce, a teraz chcą je odebrać. Wielki błąd...

Cała nasza czwórka - Tori, Derek, Simon i ja - uciekała przed Grupą Edisona, kiedy zorientowaliśmy się, że jesteśmy obiektami projektu Genesis, który polegał na tym, że produkowano paranormalnych na drodze modyfikacji genetycznych.
Moja ciotka Lauren była jednym z lekarzy uczestniczących w tym eksperymencie, ale zdradziła swoich kolegów i pomogła nam uciec. Teraz ona była w ich rękach... a przynajmniej taką miałam nadzieję.
Zeszłej nocy, kiedy ludzie z Grupy Edisona nas wytropili, pomocy starał mi się udzielić duch, który niestety bardzo przypominał ciotkę Lauren.
Mieliśmy być bezpieczni, bowiem schroniliśmy się w domu należącym do grupy, która sprzeciwiała się eksperymentom. I oto pojawił się duch nastolatka, który wiedział o projekcie...

Chloe Saunders ma piętnaście lat i gorąco pragnęłaby być normalna, tymczasem jest genetycznie zmodyfikowaną nekromantką, która potrafi ożywiać zmarłych nawet bezwiednie.
Ratując życie, ona i jej równie "upośledzeni" przyjaciele uciekają przed złowrogą korporacją, która uczyniła ich takimi, jakimi są. Jakby tego było jeszcze mało, Chloe musi się zmagać ze swoimi uczuciami
do Simona, uroczego czarownika, i Dereka, zdecydowanie mniej uroczego wilkołaka. A ma niepokojące wrażenie, iż skłania się ku temu drugiemu... Czy to normalne?[opis z tyłu książki]

15 lipca 2015

#33 Przebudzenie-Kelly Armstrong

Nie musisz być żywy, żeby się
obudzić…

Chloe Saunders była jednak żywą i absolutnie normalną nastolatką, a przynajmniej tak jej się wydawało do chwili, gdy poznała wstrząsającą prawdę: jest chodzącym eksperymentem naukowym. W chwili narodzin została genetycznie zmodyfikowana przez grono bezwzględnych naukowców znane jako Grupa Edisona.
Chloe dysponuje niezwykłymi zdolnościami: widzi duchy, a także jest w stanie wskrzeszać zmarłych, co często ma przerażające konsekwencje.
Co gorsza, rozwój jej talentu czyni ją groźną dla żyjących członków Grupy Edisona, którzy uznają, że najwyższy czas zakończyć eksperyment raz na zawsze. Ratując swe życie, Chloe ucieka z Lyle House z trojgiem innych nastolatków o nadnaturalnych zdolnościach: uroczym czarodziejem, cynicznym wilkołakiem i pełną temperamentu młodocianą wiedźmą. By złapać uciekinierów, prześladowcy poruszą ziemię i piekło. Dosłownie...[opis z tyłu książki]

14 lipca 2015

#30 Wezwanie-Kelly Armstrong


Nazywam się Chloe Saunders; moje życie już nigdy nie będzie takie jak przedtem.Pragnęłam mieć przyjaciółki, spotykać się z chłopakami i być normalna jak wszyscy. Wszystko zaczęło się tego dnia, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam ducha - a on zobaczył mnie.Teraz duchy są wszędzie i nie zostawią mnie samej.Zacznijmy od tego, że wylądowałam w Lyle House, "miejscu odosobnienia" dla nastolatków z problemami. Zachowajcie to dla siebie, ale podejrzewam, że moi współlokatorzy są kimś więcej, niż można by sądzić na pierwszy rzut oka. Problem tylko w tym, po czyjej są stronie? To ja muszę odkryć groźne sekrety Lyle House... zanim szkielety znowu zaczną mnie osaczać...[opis z tyłu książki]

#29 Intruz-Stephenie Meyer


Świat został opanowany przez niewidzialnego wroga. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich normalne życie. Jedną z ostatnich niezasiedlonych, wolnych istot ludzkich jest Melanie. Wpada jednak w ręce wroga, a w jej ciele zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Intruz bada myśli poprzedniej właścicielki ciała w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów...[opis z tyłu książki]

12 lipca 2015

#17 Strażnicy Veridianu.Mrok-Marianne Curley


 Isabel wyleczyła się z obsesji na punkcie Ethana i już myślała,że ma spokój.Jednak podczas jednej z misji zostaje porwany Arkarian,a Trybunał nie chce się zgodzić na akcję ratunkową.Isabel,kierowana miłością do Arkariana przeciwstawia się władzom i sama decyduje się go uratować.Dołącza do niej Ethan i jego uczeń oraz jej brat,Matt.Matt cały czas narzeka,że nie mam mocy i chce we wszystkim pomagać.Nie jest jeszcze gotowy i Isabel wraz z Ethanem podejmują sami działania.Matt jednak pokaże,że Proroctwo mówiło prawdę i urośnie w oczach wszystkich.Isabel także,za  oddanie wobec przyjaciół zyska coś,co dostał niegdyś tylko syn Nieśmiertelnego.

11 lipca 2015

#13 Klątwa opali-Tamora Pierce



Becca Cooper wychowała się w najbiedniejszej części miasta, z dala od pałaców i posiadłości możnych, w towarzystwie łajdaków i złodziei. Wrodzona nieśmiałość sprawiła, że dziewczyna nie miała wielu przyjaciół. Miała za to odwagę. Być może za dużo odwagi. 
Teraz Becca ma szesnaście lat i jest szczenięciem w Wieczornej Straży, formacji, która pilnuje porządku na ulicach miasta. Po zapadnięciu zmroku, u boku dwojga doświadczonych strażników, Becca patroluje zakazane zaułki w dzielnicy biedoty. Pod czarną tuniką skrywa nieśmiałość i niezwykłe zdolności, które pozwalają jej słyszeć duchy zmarłych. Któregoś dnia wpada na trop intrygi, która może przerosnąć nawet jej nauczycieli. W mieście grasuje bezwzględny morderca. Jego ofiarami padają bezimienni, ubodzy mieszkańcy slumsów, ludzie, o których dobrze urodzeni woleliby w ogóle nie wiedzieć. Żeby Becca mogła podążyć tropem zabójcy, najpierw musi przekonać do sprawy nie tylko Wieczorną Straż, ale również najbardziej niebezpiecznych łotrów - nieoficjalnych władców całego Niższego Miasta. [opis z tyłu książki]

7 lipca 2015

#5 Gra Endera-Orson Scott Card



Ziemi grozi inwazja ze strony tajemniczych najeźdźców zwanych Robalami.Zdesperowane państwo szkoli sześciolatków do krwawej walki z intruzami.Wśród nich znajduje się też młody Andrew Wiggin zwany Enderem.Od zawsze terroryzowany przez brata ku zdziwieniu przewodniczącego programu szkoleniowego najlepiej się rozwija.Organizatorzy chcą wykorzystać jego potencjał i niezwykły refleks,więc przydzielają mu nowego trenera-Mazera Rackhama-owianego legendarna aurą wojownika,którego Ender czcił od najmłodszych lat.Jednak chłopiec niedługo pozna prawdziwe oblicze tych,których niegdyś uważał za autorytety i rodzinę...

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.