Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Adult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Adult. Pokaż wszystkie posty

5 lipca 2016

#111 Aplikacja-Lauren Miller

Co się stanie, gdy życie ludzi zostanie zdominowane przez elektroniczne urządzenia osobiste? Gdy ich spersonalizowane telefony będą im podpowiadać, co powinni zjeść, w co się ubrać, gdzie pójść i z kim zaprzyjaźnić? Oto czasy, w których wielki koncern Gnosis, następca firm Apple i Google, wprowadził na rynek najbardziej rewolucyjne narzędzie wszech czasów: aplikację na telefon Lux. Ten innowacyjny program optymalizuje podejmowanie decyzji przez użytkownika, biorąc pod uwagę jego dobro i preferencje osobiste, co ma dać najlepsze możliwe rezultaty. 16-letnia Rory uważa za oczywiste to, że aplikacja Lux stanowi klucz do zdrowego i szczęśliwego życia. Kiedy zostaje przyjęta do elitarnej Akademii Theden, wydaje się, że rysuje się przed nią przyszłość doskonała. Ale w tej idealnej, wymarzonej szkole pod gładką powierzchnią czai się coś złego. A potem Rory poznaje Northa, przystojniaka z miasta, który prowadzi życie outsidera i – o zgrozo! – nie korzysta z Luxa, co fascynuje dziewczynę. Wkrótce bohaterka zaczyna postępować wbrew rekomendacjom aplikacji – zaczyna słuchać głosu intuicji, którą nauczono ją ignorować. Ten wybór poprowadzi ją do odkrycia prawdy, której ani ona, ani nikt inny nie mógł się spodziewać.

O tej książce dość głośno było zarówno przed jej premierą jak i po niej. Ja dostałam ją na święta i jakoś tak trochę u mnie poleżała, zanim w końcu, z czystej ciekawości sięgnęłam po nią , gdy przeczytałam kolejną pochlebną na jej temat opinię. Podchodziłam do niej bez większych oczekiwań, spodziewałam się raczej kolejnej lekkiej i niezobowiązującej młodzieżówko-dystopii (bo mam dziwne ważenie, że właśnie takie wydaje Feeria young). Cóż, po raz kolejny w tym roku przeżyłam ogromne zaskoczenie-w dobrym tego słowa znaczeniu. "Aplikacja" okazała się nie tylko ciekawą i niezwykle pomysłową , ale też bardzo dojrzałą i dającą do myślenia lekturą, od której nie mogłam się oderwać.

Główna bohaterka od samego początku przypadła mi do gustu - nieokreślona jednym schematem, ukazująca dokładnie uosobienie dzisiejszej młodzieży - niby to wolnej, ale uwiązanej przez technologię i różnego rodzaju aplikacje. Pojawia się też ekscentryczny przyjaciel, nie korzystający z tej przedziwnej aplikacji podejmującej za nas wybory, od którego tak naprawdę wszystko się zaczyna. To przy nim Rory zaczyna po raz pierwszy dostrzegać, że można żyć podejmując własne decyzje, i że one też mogą być słuszne. Cóż, ale popsuty już przez propagandę Gnosis rozsądek nie przyjmuje tego do świadomości dziewczyny i dalej brnie w błogiej nieświadomości, posiłkując się wyborami podanymi na tacy. Można by się spodziewać , że taka będzie i szkoła, do której dostaje się Rory- robiąca pranie mózgu młodym, aby później łatwiej było ich sterować przez władzę. I tak też jest, ale zza fasady dyktatury wyłaniają się odmieńcy, którzy na zawsze zmienią Rory i w końcu otworzą jej oczy... ale czy pod jej nieobecność starzy ich nie zamknęli?

Głos szeptał, żebym się nie martwiła, chociaż rozsądek mówił, że powinnam. Namawiał mnie, żeby zwolnić, kiedy akurat się spieszyłam; żebym była miła, gdy pałałam złością; żeby słuchać, gdy rozpaczliwie chciałam, by to mnie słuchano.
Książka przedstawia dość przerażającą wizję przyszłości, która już niedługo może nas powitać. Bo czy już dziś nie wpatrujemy się godzinami w nasze telefony, nie korzystamy z aplikacji ułatwiających nam życie i nie wykorzystujemy technologii w praktycznie każdej dziedzinie życia? Autorka wprowadza nas do świata tak rzeczywistego i tak prawdziwego, że niekiedy czytelnik musi rozejrzeć się wokół, czy to wszystko aby na pewno nie dzieje się w jego otoczeniu. Pokazuje jak naiwny i jak uzależniony od zdobyczy technologii jest umysł dzisiejszego człowieka. Obraz rzeczywistości, w której największe koncerny produkujące wszelkiego rodzaju aplikacje skutecznie nami manipulują, zmuszając do kupowania jednej za drugą, w przekonaniu , że są one nam potrzebne, a tak naprawdę ograbiają nas z poczucia poprawności własnych wyborów. Naprawdę, to co stworzyła Miller nie tylko zaskakuje swoją wymową, ale też świeżością, w trochę gorszym tego słowa znaczeniu. O nie, to nie jest zwykła młodzieżówka.

-To o to tutaj chodzi? - spytałam. - O pieniądze?
- A nie jest tak, że zawsze chodzi o pieniądze?

Lauren Miller świetnie opracowała też przemianę w psychice głównej bohaterki - z nudnej i schematycznie podchodzącej do świata dziewczyny zmienia się w żywą i dostrzegającą piękno otoczenia buntowniczkę. Oczywiście , jak to w młodzieżówce, dzieje się to za sprawą innego, zbuntowanego chłopka , ale powiem wam szczerze, że już od bardzo dawna żaden wątek miłosny oparty na zasadzie "on buntownik, ona się przez niego zmienia na lepsze" nie przypadł mi tak do gustu. North okazał się zabawną i ciekawie okrojoną postacią, niejednoznaczną i naturalną, przez co także dialogi nie były sztuczne , ani wymuszone, a niekiedy nawet do bólu szczere , dzięki czemu nawet parę razy udało mi się uśmiechnąć pod nosem. W ten można powiedzieć ograny sposób autorka zwraca się do nas z prośbą, abyśmy choć na chwilę odłożyli nasze telefony i spojrzeli na świat tak , jak kiedyś patrzyli nasi dziadkowie, których jedynym światem technologii było trzeszczące na parapecie radio. Bo świat jest piękny, tylko my patrzymy już na niego przez pryzmat zdjęcia, jakie można by tu zrobić , albo walorów estetycznych oglądanego widoku, a nie jego wartości dla samopoczucia naszej duszy.

"Aplikacja" to także książka uwikłana w sieć intryg, gdzie nikt nie jest tym , kim wydaje nam się w pierwszej kolejności , a nasze "lubię go, nie lubię jej" zmienia się jak w kalejdoskopie ze strony na stronę. Mimo , iż akcja wydaję się mało wartka , to cały czas coś się dzieje poprzez wyjaśnianie coraz to nowszej tajemnicy i wprowadzaniu dwóch kolejnych na jej miejsce. Mnie osobiście ta książka dość mocno uczuliła na ilość czasu jaki spędzam przy telefonie (choć i tak nie ma go dużo) i dwa razy zastanawiam się, czy aplikacja, którą chcę pobrać jest mi naprawdę potrzebna. Prócz tego jest to też świetna i przyjemna opowieść o sprawczej sile prawdziwej przyjaźni, która nawet jak się zachwiej, to zawsze znajdzie drogę powrotną.

Podsumowując, "Aplikacja" była dla mnie dużym zaskoczeniem, na plus i świetną lekturą opowiadającą tak naprawdę o tym, co już niedługo nas czeka. Zmusza czytelnika do przemyśleń i zasiewa dość dobre ziarno niepewności w naszych umysłach. Jest to na pewno książka wartościowa i warta polecenia, zwłaszcza ludziom młodym , którzy żyją w świecie ogarniętym przez konsumpcjonizm i globalizację. Ja jestem pod dużym wrażeniem i czekam jak dalej potoczy się kariera pisarska Lauren Mille i przy okazji przekonałam się do wydawnictwa Feeria Young.

★★★★★
Tytuł Oryginału-Free to Fall
Liczba Stron-456
Gatunek - Dystopia/Science-Fiction

25 października 2015

#74 Zostań jeśli kochasz-Gayle Forman

Mia straciła wszystko. Czy miłość pokona śmierć?
Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie przytomności, czy też poddać się i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat, wspomina dotychczasowe życie.
Poruszająca książka o dającej wsparcie rodzinie, przyjaźni, samotności i znajdowaniu swego miejsca na ziemi, o umiejętności żegnania się z przeszłością i przyjmowania tego, co nadchodzi. "Zostań, jeśli kochasz" opowiada o potędze miłości i wyborach, których każdy z nas musi dokonać.[opis z tyłu książki]

W sumie nie wiem co do końca mam sądzić o tej książce. Niby to taki nietuzinkowy romans podjeżdżający stylem trochę pod Greena, ale jednak jakiś taki niczym spektakularnym się nie wyróżniający. To dobra książka dla złaknionych odskoczni w postaci powieści miłosnej, ale zaliczyć jej do mega utworów poruszających do głębi i coś w nas zmieniających zaliczyć nie mogę. Dobrze mi się ją czytało, nie żałuję lektury, ale niespecjalnie szaleję na jej punkcie. To chyba jedna z tych pozycji, których bohaterów za rok nie będę pamiętać.

Najbardziej spodobało mi się przedstawienie osoby zawieszonej w świecie śpiączki. Gayle Forman posłużyła się stwierdzeniem, że tacy ludzie słyszą co się do nich mówi i przedstawiła to w dość osobliwy sposób. Mia widzi jest oderwana od swojego ciała, może obserwować swoich bliskich i ich zmagania z okropną tragedia, ale nie może znacząco wpłynąć na rzeczywistość. Zaczyna przypominać sobie rozterki i szczęścia swojego życia, co pozwala jej je docenić. 

Moim zdaniem akcja była trochę monotonna, momentami nie kleiła się do kupy, a dialogi czasem wydawały się zbyt idealne i surrealistyczne. Mimo to było parę fragmentów wzruszających i zabawnych, które uratowały sytuację. Cały wydźwięk książki polegał na tym, że tym, dla czego żyjemy jest miłość. Poświęcamy się dla niej, jak Adam w wyznaniu nad łóżkiem Mii, rodzice Mii, którzy oddali wszystko dla swoich dzieci jak i sama Mia, która zdobyła się na wiele wyrzeczeń dla Adama. Może to i trochę ograne ckliwe, ale mimo wszystko prawdziwe i cała tragiczność sytuacji w jakiej znajduje się główna bohaterka sprowadza się właśnie do zrozumienia istoty miłości.

Podsumowując, "Zostań jeśli kochasz" jest może książką nieco naiwną i prostą, ale nie złą. Ma swoje wady i zalety, które mimo wszystko się równoważą. Polecam osobom poszukującym lektury szybkiej, na jedno posiedzenie np. w pociągu albo w deszczowy wieczór. Czy sięgnę po następny tom? Czas pokaże.

6+/10


24 października 2015

#73 Nienawiść-Jennifer Brown

Wyobraź sobie, że życzysz komuś śmierci i twoje pragnienie się spełnia. W dodatku zabójcą jest człowiek, którego kochasz.
Nick, chłopak Valerie, zaczął strzelać do uczniów w szkolnej stołówce. Dziewczyna, chcąc go powstrzymać, uratowała życie koleżance. A jednak oskarżono ją o współudział, ponieważ to ona wpadła na pomysł stworzenia listy ludzi, których oboje nienawidzili. Listy, według której Nick przeprowadził egzekucję. 
Teraz Valerie musi stawić czoło kolegom i wrócić do szkoły. 
Czy osoby przeznaczone do "odstrzału" kiedykolwiek jej wybaczą? I czy ona sama pogodzi się z rolą, jaką odegrała w masakrze?

Czasem w nasze dłonie trafia książka pozostawiająca coś, co na zawsze pozostanie powiązane tylko z nią. Czego nigdy nie poczujemy przy innej książce. Taki dziwny rodzaj zagnieżdżenia się w sercu,które pozostawia dziwną przestrzeń pełną przemyśleń,których nie można skleić w jedność. Tak mam właśnie w przypadku "Nienawiści" autorstwa Jennifer Brown. Nie potrafię ubrać w słowa tego, co teraz dzieję się w mojej głowie. Jest to opowieść trudnej tematyki, ale napisana w zupełnie inny sposób niż się spodziewałam. To bardziej pamiętnik dziewczyny zmagającej się z własną psychiką i powoli godzącą się z rzeczywistością. Trudność tej książki nie polega na problemie jaki porusza, ale na zrozumieniu jej w odpowiedni sposób.

Valerie jest postacią tak prawdziwą, że można pomyśleć, iż ona gdzieś żyje, naprawdę przeżyła masakrę, w której jej chłopak zabijał ludzi, a na koniec sam odebrał sobie życie. Tym co stara się pokazać w tej książce pani Brown jest możliwość wykaraskania się z każdego bagna. Val jest prześladowana przez to, że w nieświadomy sposób uczestniczyła w zbrodni, jej rodzice cały czas się kłócą i zdradzają, a jej najlepsi przyjaciele nie chcą mieć z nią nic wspólnego. A wszystko przez jedną listę znienawidzonych rzeczy do ostrzału,którą brała jako wyładowanie nienawiści swojej i swojego chłopaka, a nie swoisty plan na zemstę. Mimo wszystko w Valerie zachodzą niezwykłe zmiany spowodowane małymi uśmiechami losu takimi jak nietuzinkowy psychiatra czy nowa przyjaciółka, która kiedyś była na jej liście do odstrzału. Cóż, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

Idealnie pokazana jest też tutaj naiwność ludzi. Wierzymy w to co serwują nam media i dokonujemy zbyt szybkich osądów. Tak było też w przypadku Valerie. Ludzie od razu nazywali ją morderczynią. Dopiero później zaczęli dostrzegać w niej coś więcej. Tak samo było z Nickiem. Val myślała, że wszystko co mówi nie ma znaczenia, że jest kochany i uczuciowy. To jednak nienawiść ukazuje nasze drugie oblicza. Nienawiść Nicka ukazała mordercę, nienawiść ludzi ukazała ich naiwność. Ludzie nienawidzili się, nienawidzą się i nienawidzić się będą. Możemy jednak naszą nienawiść w kreatywny sposób wykorzystywać, nie krzywdząc nikogo, co usiłuje nam przekazać przemiana Valerie.Interesuje mnie też postać Jessiki. Co musiało się stać, aby w końcu wyrosła ze swojej wyższości i chęci popularności. Ale mimo wszystko nigdy nie jest za późno. 

Podsumowując, "Nienawiść" to książka dla troszkę dojrzalszych czytelników, która wnosi coś w nasz sposób myślenia, zmienia postrzeganie niektórych osób. Polecam ją każdemu, kto nie lubi podejmować trudnych tematów w literaturze i kto lubi książki złożone psychologicznie. Myślę, że jest to książka, którą powinno się znać i żałuję, że tak mało osób o niej słyszało.Ostrzegam jednak, że jest to książka wymagająca skupienia, więc jeśli już ją zaczniecie, nie róbcie tygodniowych przerw.Polecam.

10/10

18 sierpnia 2015

#67 Toxic-Rachel van Dyken

Każdy kryje jakąś tajemnicę ... Gabe Hyde żyje na kredyt. Od czterech lat ukrywa swoją prawdziwą tożsamość przed światem, który niegdyś obsesyjnie go uwielbiał. Jeden niewłaściwy krok doprowadził go na skraj szaleństwa. krok, który na zawsze zmienił ścieżkę jego życia. Udawanie nie prowadzi do niczego dobrego, zwłaszcza, gdy grasz kogoś innego przed tymi, którym najbardziej na tobie zależy. Ale gdyby ktoś kiedyś odkrył prawdę, to nie jego życie stanęłoby pod znakiem zapytania – ale jej.
Saylor nie nienawidzi mężczyzn. Tylko Gabe’a. Ten lekkomyślny, beztroski, w czepku urodzony gość to prawdziwa sól w jej oku. Który sprawia tylko, że wszystko coraz bardziej się gmatwa. Niestety, jest takie miejsce, w którym ich spotkania są nieuniknione. Dom opieki. Gdyby tylko tak się nawzajem nie pociągali… Im bliżej są ze sobą, tym więcej pytań powstaje w Saylor. Bo Gabe coś ukrywa.
Co się stanie, gdy te dwa światy na siebie wpadną? Dwa światy, które nigdy nie powinny się spotkać? Czy on zniszczy wszystkich, których kocha? Czy w końcu uzyska odkupienie, o którym marzy od czterech lat?
Każdy kryje jakąś tajemnicę… a ty?[opis z lubimyczytać]


Sięgając po "Toxic" myślałam,że spotkam się z czymś wystrzałowym,a tymczasem było to samo co w przypadku "Utraty"-niby książka wzruszająca i poruszająca trudne tematy,ale jakaś taka...pospolita i ograna."Toxic" czyta się bardzo szybko,wciąga,a początki rozdziałów niekiedy rozbrajają. Mimo kilku wad można uznać,że ta książka to udana lektura,lekka historia opowiadająca o ludziach z trudną przeszłością,którzy mimo wszystko zachowali pewność siebie. Jestem nawet w stanie wybaczyć tę aurę idealnych bohaterów,bo...Gabe.Po prostu Gabe. On jest wytłumaczeniem,dlaczego ta książka zyskuje tyle fanek-przystojny mężczyzna,wytatuowany i tajemniczy. No jak tu się nie zakochać?

Wszyscy noszą maski. W różnych kształtach i rozmiarach. Jedyny problem z nakładaniem masek polega na tym, że tak dobrze się w nich czujemy. Jakże szybko uświadamiamy sobie, że nie musimy być tym, kim naprawdę jesteśmy. Jak łatwo przekonać samych siebie, że musimy ukryć to, jacy się urodziliśmy. To straszne, że lęk nie pozwala nam wypełnić naszego przeznaczenia. To piekło, gdy osoba, którą mieliśmy być, zostaje zastąpiona przez jakiegoś taniego oszusta.
Gabe ukrywa swoje prawdziwe ja. Zalicza dziewczyny jedna po drugiej. Gdy jednak pojawia się Saylor jego świat zmienia się nie do poznania. Urzekła mnie historia tej dwójki-ich zmaganie się ze światem,walka o lepsze jutro i radzenie sobie z codziennością,która nie rysuje się dla nich kolorowo. Może i niespecjalnie wzruszył mnie ich ból,bo czytałam już dużo tego typu książek,ale gdzieś w głębi budziły się we mnie uczucia każące im współczuć. Piękni,młodzi i zagubieni. Tak bym ich określiła.

Czasami trzeba walnąć głową w ziemię, zanim w końcu uświadomisz sobie, że droga nie jest w dół, a w górę.
Rachel van Dyken obrała bardzo podobny sposób pisania jak Jessica Sorensen-pisze książki,które niby nie są serią,ale bohaterów poznajemy w różnych częściach. Mi to w sumie pasuje-tam gdzie kończy się historia jednych zaczyna się historia drugich pozwalająca jednocześnie śledzić losy pierwszych.Wiem,trochę to zagmatwane. W każdym razie już czytając "Utratę" wiedziałam,że Gabe jest inny...jakiś taki wycofany i tajemniczy,a ja uwielbiam takie postacie,więc mimo lekkiego zawiedzenia się "Utratą" sięgnęłam po "Toxic",bo...Gabe.Kto czytał ten wie i rozumie.

Ale koniec z Gabe'm. Przejdźmy do Saylor. Od razu poczułam do niej sympatię-nieco pyskata dziewczyna uwielbiająca grać na pianinie,nosząca glany. Nie użalała się nad tym,że Gabe w głębi nie potrafi prawdziwie kochać-pomogła mu zmieniając go i będąc z nim w najgorszych chwilach swego życia. To w niej odnalazł miłość,której nie zaznał od bardzo dawna. Dostrzegła w nim coś więcej niż przystojniaka z tatuażami, do którego przylatują dziewczyny i same rozkładają nogi. Dostrzegła w nim wrażliwego chłopca ukrytego za maską odważnego mężczyzny.

Podsumowując,"Toxic" to nie jest może powalająca czy wybitna książka,ale warto poświęcić jej trochę czasu,gdyż na pewno ma w sobie jakiś urok,który jest w stanie nauczyć nas czegoś o miłości. Tej prawdziwej,która opiera się na oddaniu i zaufaniu. Lubię czasem sięgnąć po niezobowiązujący romans,który sprawi,że moje policzki zaczną się rumienić. Tak jest w przypadku "Toxic",gdyż jest w nim dużo miłości,ale niespecjalnie to przeszkadza,bo właśnie taka miała być w ostatecznym zamierzeniu ta książka.Polecam,jeśli chcecie na chwilę uwolnić się od fantastyki lub chcecie przy książce po prostu odpocząć.

6+/10

16 sierpnia 2015

#65 Utrata-Rachel van Dyken

Życie Westona i Kiersten nie jest usłane różami. Oboje mają swoje sekrety i demony, które ukrywają przed światem. Gdy jednak los łączy ze sobą ich ścieżki wszystko zaczyna się zmieniać. Zaczęło się od przyjaźni,przeszło w miłość, a skończyło na obietnicy walki o życie. Ta dwójka studentów uczy się sobie ufać i zaczynają dostrzegać, że naprawdę bardzo do siebie pasują, Miłość zaczyna płynąc ich żyłami. Jednak Weston wie, że jego dni są policzone, Chce za wszelką cenę czerpać jak najwięcej z życia i pomaga Kiersten spełnić życzenia z jej listy. Nagle dostrzega, że istnienie nie polega na przelotnych romansach i imprezach,Dostrzega, że znalazł miłość swojego życia, właśnie w momencie,kiedy ono nieubłaganie chyli się ku końcowi...

Nie wiem czego oczekiwałam po tej książce-jakiegoś fenomenu lub wzruszenia,Po przeczytaniu tylu pozytywnych opinii na internecie myślałam,że "Utrata" mnie zszokuje. Tak jednak nie było. Nie była to zła książka-porusza co prawda trudny temat raka,ale postacie były wyidealizowane,a miłość tak przesadnie perfekcyjne,że co rusz książka albo mnie nudziła,albo wciągała tak,że nie mogłam się oderwać.Czytałam ją podczas jednej z moich "nocek książkowych" kiedy to zarywam noc,aby nadrobić zaległości książkowe (czytam ile wlezie w ciągu jednej nocy wtedy,gdy stos moich książek do przeczytania nie chce się zmniejszyć) i nie żałuję,że czytałam ją właśnie wtedy. To taki słodki romans z nutą goryczy. Mimo wszystko "Utrata" to dobra historia,która jednak może czegoś nauczyć. Czegoś popularnego w literaturze, ale zawsze pięknego-miłość zwycięża wszystko.


Czasami musisz przejść przez piekło, aby znaleźć swoje niebo.
Było kilka fragmentów, które na moment mnie wzruszyły i kilka takich, w których można było odnaleźć jakieś życiowe porady. Książki poruszające drażliwy temat nowotworów tak właśnie mają. Jednak głównym wątkiem książki jest ta zacięta walka o własne miejsce na świecie i odnalezienie miłości. Choć postacie to chodzące ideały uważam, że spełniły swoją rolę,a zwłaszcza Gabe (wiem,żę następna część,czyli "Toxic" jest właśnie o nim). Drażniło mnie jednak to,że każda, dosłownie każda postać miała trudną przeszłość. Jakby po świecie chodziły tylko takie osoby, Co do samego pomysłu na książkę-jest on naprawdę ciekawy,oryginalny i taki słodko-gorzki.

Nie poddawaj się. Czasami myślimy, że Bóg napisał koniec, a tak naprawdę to dopiero początek.
Mimo iż Weston jest taki idealny nie mogłam przejść koło niego obojętnie.Jestem dziewczyną do jasnej ciasnej i do przeczytania tej książki w dużej mierze zachęcił mnie ten przystojny facet na okładce. Czytając o Westonie marzyłam o spotkaniu takiego chłopaka, który pasowałby do mnie tak idealnie jak on pasował do Kiersten. Nie przepadam za romansami,ale ten jakoś mi nie przeszkadzał. Może i był nieco przesłodzony i taki...idealny jak postacie,ale dziewczyny,która z nas nie lubi od czasu do czasu poczytać o takim księciu z bajki? Potem aż miło się wraca do antyutopii, gdzie miłość nie jest aż tak prosta.

Podsumowując,"Utrata" nie jest książką,na którą czekałam biorąc ją do ręki,bo czytałam ją automatycznie niespecjalnie zagłębiając się w jej ekspresję,ale warto poświecić jej trochę uwagi. Jest napisana prostym językiem ,zrozumiałym i niezagmatwanym. Fabuła też nie plącze się jak słuchawki (if you know what I mean). To lekka lektura, która mnie osobiście nie wzruszyła w głębi,bardziej gdzieś powierzchownie. Podczas jej lektury nie miała zaparcia tchu ani sprzecznych emocji. To jednak w jakimś sensie wartościowa książka, choć nie rozumiem tego całego szumu wokół mnie, To taka przeciętna książka,której historia zostanie niedługo wyparta robiąc miejsce na inne. Mimo to skuszę się na Toxic ze względu na Gabe'a. Polecam miłośnikom romansów jak i osobom szukającym wytchnienia w gorzkiej czekoladzie ze słodkim nadzieniem.

6+/10

17 lipca 2015

#35 Seth&Greyson-Jessica Sorensen [ang.]

Po tym,jak został dotkliwie skrzywdzony przez kogoś kogo myślał,że kochał,osiemnastoletni Seth przenosi się do innej szkoły i rozpoczyna naukę w semestrze letnim.Tam spotyka Callie,szarą myszkę ukrywającą się w workowatych ciuchach i niemodnych fryzurach.Ta dziewczyna przypomina mu jego samego sprzed paru miesięcy-zagubionego,bojącego się własnego cienia.Postanawia jej pomóc i wkrótce ich znajomość zapoczątkuje piękną i oddaną przyjaźń.Gdy Seth myśli,że wszystko wraca do normy,nagle pojawia się Greyson-chłopak,który zagnieżdża się w umyśle Setha.Okazuje się,że Greyson jest taki jak on i nie wstydzi się tego.Gdy między chłopakami rodzi się uczucie do Setha zaczynają wracać bolesne wspomnienia przeszłości,przez co nie potrafi do końca otworzyć się na nową miłość...
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.