Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyciskacze łez. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyciskacze łez. Pokaż wszystkie posty

25 lipca 2016

#120 Rozkaz zagłady - James Dashner

(Rysunek mojego autorstwa , ale nie mam nic przeciwko jego kopiowaniu pod warunkiem , że napiszesz skąd pochodzi )
Zanim weszli do labiryntu padł rozkaz zagłady…
„Rozkaz zagłady” to długo wyczekiwany przez fanów prequel bestsellerowej trylogii „Więzień labiryntu”, która zawładnęła wyobraźnią czytelników na całym świecie.
Po pełnej napięcia i dramatycznych wyborów wędrówce przez świat ogarnięty Pożogą, który można było śledzić w poprzednich tomach tej serii, miłośnicy „Więźnia labiryntu” czekają na kolejną porcję odpowiedzi na wiele pytań.
Co się stało zanim Thomas i reszta Streferów znaleźli się w labiryncie? Jak rozwijała się Pożoga? Jak i dlaczego w ten sposób potoczyły się losy bohaterów i całego świata? Jakie pułapki tym razem przygotował dla czytelników James Dashner?
„Rozkaz zagłady” to pełen nieustającej akcji i trzymający w napięciu do ostatniej strony czwarty tom cyklu „Więzień labiryntu”, który jest pozycją obowiązkową dla każdego miłośnika tej serii.
Sądzili, że koniec świata już nastąpił.
Zanim powstał Dreszcz, zanim zbudowano Strefę, zanim Thomas znalazł się w Labiryncie, rozbłyski słoneczne wypaliły powierzchnię Ziemi, zabijając większość populacji globu.
Najgorsze dopiero nastąpi.
Mark i Trina byli tam, gdy to się stało. Przetrwali. Ale teraz wśród ocalałych szerzy się wirus. Wirus, który sprawia, że ludzie wpadają w morderczy szał. Nie ma leku. Nie ma dokąd uciekać. Są przekonani, że istnieje sposób, aby uratować tych, którzy ocaleli – jeśli uda im się przeżyć. Bo w tym nowym, spustoszonym świecie każde życie ma swoją cenę. A dla niektórych jesteś więcej wart martwy niż żywy.
Koniec to zarazem początek.

Nie jest sekretem, że jeśli chodzi o trylogię "Więzień Labiryntu" to moje uczucie względem tych książek można opisać jednym słowem - fenomenalne. Wielu czytelników na całym świecie, których okrutny świat Dashnera porwał w równym stopniu po zakończeniu "Leku na śmierć" zadawało sobie coraz to więcej pytań - Jak to się zaczęło? Skąd wzięła się Pożoga? Jak wygląda świat spoza Labiryntu i murów DRESZCZU? Autor dał nam odpowiedź ukazując historię o zupełnie nowych bohaterach, którzy muszą sobie radzić z szalejącą zarazą i upadkiem Ziemi. James Dashner ponownie serwuje porcję dobrze napisanej akcji, okrucieństwa władz i wyciska z naszych oczu łzy. Myślałeś , że Labirynt był najgorszym , co mogło się stać? Przekonaj się , jakie Piekło zapanowało tam, gdzie niegdyś tętniło sielskie życie...

Poznajcie Marka - chłopaka zakochanego w Trinie , który zaczyna w pełni adaptować się do życia w spustoszonym przez rozbłyski świecie. Mogłoby się wydawać, że wszystko jest w miarę w porządku. Aż do dnia kiedy to ci, którzy mieli nieść pomoc rozprzestrzenili tajemniczy wirus, który pogrążył wszystko w niewyobrażalnym chaosie. James Dashner stworzył nowego, zupełnie niepodobnego go swych poprzedników z "Więźnia Labiryntu" bohatera, nieco bardziej uczuciowego i wrażliwego, ale podobnie inteligentnego i ciekawego. Mark nie jest chodzącym ideałem - popełnia błędy, ale cechuje się sprytem i odwagą , a także oddaniem wobec przyjaciół i współczuciem, które zanikło w świecie Pożogi. Także pozostałe postacie znacznie się od siebie różnią, widać już doświadczenie autora, każda posiada jakąś odrębną cechę wyróżniającą ją na tle pozostałych i w inny sposób reaguje na wirusa. Jednakże jak wiadomo , Dashner jest mistrzem w pielęgnowaniu pięknych róż, by potem brutalnie je ścinać, więc nie przywiązujcie się do nikogo, bo tak jak ja wylejecie morze łez...

Boisz się. To dobrze. Dobry żołnierz zawsze się boi. To znaczy, że jesteś normalny. Liczy się to, jak sobie radzisz ze swoim strachem.

Fabuła jest... cóż nie da się ukryć , pełna okrucieństwa. Akcja goni akcję, nic nie zatrzymuje się na dłużej, cały czas się coś dzieje, wątek miłosny tak naprawdę jest taki, że go nie ma. Historia z rozdziału na rozdziału coraz bardziej mnie szokowała i rozrywała na strzępy, musiałam kilka razy przeczytać dany fragment, żeby uwierzyć. Gdy już wydawało się, że w końcu wszystko pójdzie tak jak powinno , coś niespodziewanie skreślało te założenie. "Rozkaz Zagłady" nie należy do lektur przyjemnych, ale nie w złym tego stwierdzenia znaczeniu. Świat tu opisany jest nieludzki, pełen krwi i utraconych bliskich , prawdziwie apokaliptyczny i mroczny. Przeniesie was w miejsce nieprzyjemne i okropne, gdzie wirus śpi ukryty , aby ujawnić się w najmniej oczekiwanym momencie. Nie będzie tu miejsca na śmianie się , gdyż nawet sarkastyczne docinki między bohaterami podszyte będą poprzedzającymi je okropnościami. Miłość? Przyjaźń? Rodzina? Jak wielką cenę przyjdzie zapłacić bohaterom za pielęgnowanie tych wartości? I czy w świecie, gdzie każdy każdemu skacze do gradła da się zachować człowieczeństwo?

Wymyśliłabym jakieś genialne usprawiedliwienie, ale uczciwość jest najlepszą polityką.

Podsumowując , "Rozkaz Zagłady" jest lekturą obowiązkową dla czytelników "Więźnia Labiryntu", świeżym powiewem w starym świecie, wyjaśnieniem dla wielu pytań i podstawą do zadania kolejnych. Jak dla mnie jest to jedna z lepszych dystopii , gdyż nie skupia się na tym , że "miłość przetrwa każdą zagładę", tylko na tym , że "zagłada wymaga poświęceń". Wypłakałam oczy, zrozumiałam więcej niżbym chciała i zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę wiele z tego, co opisuje James Dashner dzieje się już teraz , więc jak okrutny jest nasz świat? To nie jest książka na odstresowanie się, tylko na długo pozostająca w pamięci historia łamiąca serce. Wspaniale dopełnia całą serię "Więzień Labiryntu" i na pewno jej fani nie pożałują sięgając po nią. Polecam !



★★★★★
Tytuł Oryginału-The Kill Order
Liczba Stron-420
Gatunek - Dystopia/Science-Fiction

13 lutego 2016

#97 Dziedzictwo Ognia - Sarah J.Maas

(Rysunek mojego autorstwa , ale nie mam nic przeciwko jego kopiowaniu pod warunkiem , że napiszesz skąd pochodzi - rysunek został wykonany metodą matrycy ; wycięcie w linoleum szablonu i odbicie go na kartce 3 razy )
Celaena Sardothien przeżyła już wiele – brutalne szkolenia, niewolę, turniej o pozycję Królewskiej Obrończyni… Tym razem jednak przyjdzie się jej zmierzyć z własnymi demonami, z ciężarem jej dziedzictwa. Aby uzyskać informacje – kluczowe w wojnie z okrutnym królem Adarlanu – musi nauczyć się panować nad ogniem, który nosi w sobie. Podczas gdy codziennie ćwiczy pod czujnym okiem nieśmiertelnego Rowana, król wciela w życie kolejne z jego mrocznych planów. Jednak i na dworze władcy zawiązują się sojusze, mające na celu zakończenie jego panowania i przywrócenie magii na kontynencie.
Celaena, nieświadoma tego, co się dzieje w Rifthold, ma jeden cel – dostać się do legendarnego Doranelle, którym rządzi Maeve, i uzyskać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Jak jej władca zdołał usunąć magię? Co zrobić, by ją przywrócić? Jednak opanowanie jej mocy to niejedyna rzecz, z którą będzie musiała się przedtem zmierzyć – król Adarlanu już o to zadbał. Czy dziewczynie uda się wyjść cało z koszmaru, jaki zgotował jej władca pozbawionego magii kontynentu? Co jeszcze planuje król? I jaki los czeka rebeliantów?

Długo zbierałam się do napisania tej recenzji. Wciąż targa mną ogrom emocji , jaki autorka dostarczyła nam w tym , moim zdaniem , jak na razie najlepszym tomie serii. Po tym jak Sarah zostawiła mnie z pękniętym sercem po "Koronie w Mroku" , tak "Dziedzictwo Ognia" tłukło je i składało na zmianę . Popłakałam się pięć razy , śmiałam do rozpuku , zakochałam się , znienawidziłam , po prostu nie mogłam się oderwać. Według mnie te książki to jakiś fenomen w fantastycznej literaturze dla młodzieży . To nie tylko kolejna historia oparta na magii czy wymyślonym świcie , ale kawał dobrego pisarstwa , pełnego prawdziwości i odniesień do świata rzeczywistego. 

Trzymając w dłoniach "Dziedzictwo Ognia" moje tętno przyspieszyło, a oddech niemalże zamarł mi w płucach. Wiedziałam od początku , że to będzie coś wspaniałego , że ta cegiełka dostarczy mi tyle , ile dwie poprzednie części razem wzięte. Tak też się stało. Już od początku uderza w nas akcja , akcja i jeszcze raz akcja. W tym tomie dzieje się najwięcej i dawka emocji jest największa. Mamy tu do czynienia z kilkoma historiami - dobrze nam znanymi Chaolem , Dorianem i Celaeną , ale też z zupełnie nowymi postaciami takimi jak czarownica oraz dobry przyjaciel Celaeny z czasów, gdy była dzieckiem. Te kilka pomniejszych wątków razem tworzy coś na kształt kroniki , możemy obserwować co się dzieje w Adarlanie z różnych perspektyw , co jeszcze dodaje emocji - dowiadujemy się o kłopotach przed postacią , a przecież nie można jej ostrzec i to utrzymuje w nas dziwny rodzaj nadziei , że jednak jakoś usłyszy on nasze nawoływania. Naprawdę , Sarah J.Maas ma rękę do pisania i oby pisała jak najwięcej .

Była kimś więcej niż tylko człowiekiem, niż tylko królową.
Aelin.
Ukochana. Nieśmiertelna. Błogosławiona.
Aelin.
Aelin, Władczyni Dzikiego Ognia. Aelin Ogniste Serce. Aelin Niosąca Światło.
Aelin.
Uniosła ramiona i skierowała twarz ku słońcu. Krzyki ludzi wypełniły cały Biały
Pałac. Święty znak rodu Brannona jaśniał błękitem nad jej czołem. Uśmiechała się do tłumów, do jej ludu, do jej świata gotowego na nią.
Jak już wspomniałam jest to bomba emocjonalna. Buduje , by burzyć i odwrotnie. Wszystko podtrzymują jednak postacie , stare i nowe. Celaena jest coraz silniejsza , o ile to w ogóle możliwe . Chaol , Boże , Chaol. To przy nim wylałam najwięcej łez. Nowy mężczyzna , Rowan , skradł moje serce swoją majestatycznością i oryginalnością , ale także osobliwym sposobem bycia okrutnym i wrednym. Od początku wiedziałam , że będzie to jedna z tych wyrazistych postaci , które stają na przedzie historii. Jest jeszcze oczywiście Manon, czarownica , której historia nieco przypomina tę z "Jak wytresować smoka?" . Autorka genialnie wplotła jej historię między rozdziały , jest tu kilka nawiązań do "Małego Księcia" oraz po prostu wzruszająca i pełna wniosków do wyciągnięcia historia.

-Razem, Płomienne Serce- powiedział, podwijając rękaw jej tuniki.- Znajdziemy sposób razem.[..] Dwór, który zmieni świat- obiecał.
Jeżeli miałabym określić serię "Szklany Tron: jednym zdaniem , to powiedziałabym , że jest to historia o odwadze i poświęceniu ponad wszystko. Celaena to pantera , anie cicha myszka , więc aż przyjemnie czyta się o niej . Kulminację dostajemy w zakończeniu - ile tam się dzieje ! Celaena , a właściwie już Aelin udowadnia potęgę swojej mocy i to w jaki sposób ! Ponadto słowa jakie tam padają sprawiają , że łzy same cisną się do oczu , a finał historii Doriana i Chaola z tej części po prostu wyrywa oddech z piersi. Ja nie mogłam się oderwać , czytałam nie zważając na nic co dzieje się wokół mnie , nie zauważyłam mijającego czasu. Po prostu nie można przestać. Świadczy to o kunszcie autorki oraz tym , że potrafiła stworzyć coś oryginalnego wśród tylu podobnych i już zrealizowanych pomysłów. Przeniosła tak popularny teraz temat wojny w zupełnie inny , nieprawdopodobnie dobry wymiar. 

Podsumowując , "Dziedzictwo" to książka bez wad , którą można by zasypywać pochlebnymi epitetami. Ktoś powinien zauważyć Sarah J.Maas i pomóc jej stać się tak popularną jak J.K Rowling czy Rick Riordan . Jak dla mnie jest to jedna z lepszych serii jakie czytałam , w którą wczułam się tak , że miałam wrażenia jakby wszystko działo się wokół mnie. Autorka obraca pospolite tematy w nowe , oryginalne wątki pełne akcji , emocji i pomysłowości. Stworzenie postaci tak rozpoznawalnych i takich , które każdy lubi nie jest prostym zadaniem , a Sarah J. Maas udało to się i to bardzo. Polecam każdemu , choć raczej nieco starszym czytelnikom , gdyż te książki trzeba ... zrozumieć.

★★★★★
Tytuł Oryginału-Heir of Fire
Liczba Stron-657
Gatunek - Fantastyka

5 grudnia 2015

#80 Być kimś,być sobą.Pierwsze 7 dni-Jarosław Podsiadlik

Krzysiek to zwykły chłopak w wieku gimnazjalnym żyjący w rodzinie bez wsparcia i wzorca. Trudna sytuacja, problemy alkoholowe i przemoc to podstawowe elementy jego życia, z którymi zdążył się już pogodzić. Jedynym miejscem w którym odnajduje spokój jest jego własny pokój. Z czasem jednak i on staje się więzieniem, gdzie monotonia i pytania bez odpowiedzi coraz mocniej oddziałują na chęć zmian. Alternatywą staje się muzyka.[opis z tyłu książki]

Widząc chłopaka ubranego w dresy, palącego papierosa z kapturem naciągniętym na twarz od razu wyrabiamy sobie jednoznaczną opinię - chuligan, przestępca. Jednakże to tylko nasze zdanie, a często jest zupełnie inaczej. Trafiłam na tę książkę zupełnie przypadkiem, przeglądając pozycje w bibliotece. W oczy rzuciła mi się okładka w stylu "Charlie'go". Tematyka, mocna i dość ciężka zaciekawiła mnie na tyle, że się na nią zdecydowałam. Zaczęłam ją czytać nie spodziewając się niczego specjalnego, gdyż wiele razy zawiodłam się na polskich pisarzach- piszą świetną fantastykę, ale fatalnie radzą sobie z obyczajówkami. Aż tu nagle bum ! Już po pierwszych stronach książka wbiła mnie w fotel i otworzyłam szerzej oczy. Po tej lekturze odzyskałam w pełni wiarę w polskich pisarzy. Jak dla mnie jest to książką, która w moim rankingu zasługuje na miejsce tuż za "Charlie'm". To co zaserwował mi pan Podsiadlik przeszło moje wszelkie oczekiwania.

Krzysiek pochodzi z rodziny, w której się nie przelewa, a ojciec pije i terroryzuje matkę. Jedyną podporą jest dla niego Marcin, najlepszy przyjaciel. Ta relacja została opisana we wspaniały sposób-jako zażyłość dwóch chłopaków znajdujących się w tak samo złej sytuacji. Ich rozmowy były tak prawdziwe i jednocześnie tak nienawistne jak i przyjazne. Autor idealnie oddał tu istotę właśnie takiej przyjaźni, jaka wykształca się między takimi ludźmi. Oczywiście, w książce nie brakuje przekleństw, ale to tylko dodaje książce,a nie ujmuje. To wspaniałe akcenty obrazujące jakie jest życie bohaterów- po prostu do dupy. Mimo to żaden z nich się nie poddaje, walczą o lepsze jutro, aby tak jak Michał stać się kimś, pozostając przy tym sobą. Motyw drogi został tu potraktowany w bardzo nowoczesny sposób, poruszając tak popularną, choć brutalną sytuację w polskich rodzinach.

Uderzyło mnie też mocne pominięcie wątku miłosnego, właściwie wrzucenie go jako szczypta soli do miski z ciastem. To był bardzo dobry zabieg, który pokazał, że miłość w życiu Krzyśka jest znikoma, a okazuje mu ją tylko matka. Co do jej postaci - zrozumiałam dlaczego te wszystkie kobiety nie odchodzą od tych mężów tyranów. Wy też chcecie zrozumieć ? Sięgnijcie po tę książkę. Ogólnie postacie drugoplanowe takie jak właśnie matka i ten nieszczęsny i znienawidzony ojciec głównego bohatera zostały wspaniale stworzone. Prawdziwie oddane zachowania sprawiały, że czułam się jakbym tam była i obserwowała te wrażenia.

Książka zwraca uwagę na trudny temat przemocy w najlepszy sposób- poprzez pierwszoosobową narrację chłopka, który tejże przemocy doświadcza, fizycznej jak i psychicznej. Jedyną odskocznią staje się dla niego muzyka, a właściwie rap. Poprze pisane przez Krzyśka teksty możemy lepiej poznać jego emocje, gdyż nie zawsze jest w stanie do końca je okazać. Rap jest specyficzną muzyką, za którą osobiście nie przepadam, ale w przypadku bohatera tej książki nie wyobrażam sobie innego rozwiązania. Ponadto te teksty naprawdę były dobre i potrafiły wzruszyć.

Podsumowując, "Być kimś, być sobą" to książka fenomenalna, świetna przepełniona przemocą, smutkiem i brutalnością, która pomoże nam inaczej spojrzeć na tych "chuliganów", których widzimy na co dzień. Ponadto do książki jest dołączona płyta z nagranymi piosenkami (rapem) nawiązującym do książki i jak puścicie ją sobie podczas czytania to jeszcze bardziej odczujecie klimat książki. Ja musiałam głębiej odetchnąć po jej przeczytaniu, gdyż każde jej wydarzenie wbija nas coraz głębiej w fotel. Książka nie jest gruba-ma jakieś 180 stron dzięki czemu czyta się ją szybko. I mimo swej niezbyt okazałej długości pozostawia w duszy czytelnika pustkę i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.

10/10

31 października 2015

#75 Charlie-Stephen Chbosky

Powieść „Charlie” została wydana w Stanach Zjednoczonych przez MTV Book pod oryginalnym tytułem „The Perks of Being a Wallflower” i osiągnęła ponadmilionowy nakład.
Książka ma formę listów pisanych do nieznanego przyjaciela przez nastolatka imieniem Charlie, nieśmiałego i wycofanego, choć niezwykle inteligentnego i wrażliwego ucznia pierwszej klasy liceum w Pittsburgu. Chłopak pisze o swoich pierwszych miłosnych doświadczeniach, relacjach w rodzinie, narkotykach i akceptacji.[opis z lubimycztac.pl]

Zabierając się za tę książkę spodziewałam się czegoś ckliwego, naiwnego i ogranego, kolejnej opowiastki o nieśmiałym chłopczyku, który na sam koniec staje się kimś zupełnie innym. Jednak to co dostałam zamiast tego było... po prostu fenomenalne. Chyba jeszcze nigdy nie płakałam tyle przy żadnej książce i chyba, z czystym sumieniem  mogę stwierdzić, że to najlepsza książka jaką do tej pory przyszło mi czytać. To fenomen w moim literackim świecie, coś czego nie zapomnę bardzo długo. Wzruszyłam się do głębi, a momentami odkładałam książką i rozmyślałam , co tak naprawdę chciał nam przekazać autor.

Muszę wspomnieć, że ktoś bardzo mi bliski znajduje się w bardzo podobnej sytuacji co Charlie i to było czynnikiem warunkującym mój bardzo osobisty odbiór tej książki. Ta książka ukazała mi co się dzieje w głowach takich osób, jak według nich funkcjonuje świat i w sumie zaczęłam to wszystko bardziej rozumieć. Myślę, że właśnie takie osoby jak ja oraz jak Charlie , zagubiony i nieświadomie naznaczony przez przeszłość najlepiej pojmą istotę tej książki, choć wierzę, że zmieni ona każdego, kto ją przeczyta.

Jak bardzo potrafi nas zmienić przeszłość? Charlie to nieśmiały chłopak zagubiony we własnym toku myślenia, który w końcu znajduje przyjaciół. Mimo iż cała trójka dogaduje się świetnie, to Charlie zaczyna pakować się w narkotyki, alkohol i dużo czasu zastanawia się nad tym, czy miłość jest mu pisana. "Charlie" to tak nieprawdopodobnie prawdziwa i życiowa książka, że na moment zapominamy o otaczającym nas świecie. To za sprawą narracji pierwszoosobowej w formie listów kierowanych bezpośrednio do nas. Dzięki temu zabiegowi czujemy swoisty kontakt z głównym bohaterem, zaczynamy go rozumieć. Jego świat zaczyna być naszym światem, współczujemy mu i chcemy pomóc, mimo iż jest to niemożliwe.

Zastanawia mnie jakimi przyjaciółmi byli dla Charliego Sam i Patrick. No bo niby dali mu poczucie przynależności, ale wciągnęli go w narkotyki, imprezy i nieszczęśliwą miłość. Tak samo myślę czy rodzina Charliego była dobra. Rodzice go kochali, tak samo jak rodzeństwo, ale niekiedy to nie wystarcza. W końcu do niedopilnowanie sprawiło, że w życiu Charliego stało się to co się stało i co teraz nie pozwala mu funkcjonować w pełnie normalny sposób. Charlie szuka akceptacji, ale nie zauważa, że tak naprawdę ją ma. Uważam, że dużo namieszała też śmierć jego przyjaciela. Wtedy wróciła do niego nieświadomie przeszłość i zaczął utwierdzać się w tym , że wszystko co złe w jego życiu dzieje się tylko z jego winy.

Podsumowując , "Charlie" to książka dla doświadczonych czytelników, gdyż ci wkraczający w literaturę zobaczą w niej tylko banalną historię. Jak dla mnie jest to genialna książka, bardzo wymowna i pouczająca, pozostawiająca po sobie ślad, wzruszająca i po prostu nieprzeciętna. Zapisuje się w moim kanonie najlepszych książek, przy których płakałam jak dziecko. Czuję, że długo nie będę się mogła po niej otrząsnąć, przemyślenia kotłują mi się wciąż w głowie i nie wiem czy ta recenzja jest choć trochę poukładana. Chyba jeszcze nigdy w przypadku książki nie przeżyłam czegoś tak osobistego i niepowtarzalnego. Na koniec chcę odpowiedzieć na pytanie zadane na samym końcu książki.

Pełne cierpienia, ale magiczne, Charlie.
Magiczne, Charlie...

10+/10

30 lipca 2015

#46 Złodziejka Książek-Markus Zusak

Liesel Meminger żyje w trudnych czasach wojny . Jej mama po śmierci męża i zarazem żywiciela rodziny jest zmuszona oddać Liesel oraz jej brata pod opiekę rodziny , która będzie w stanie zapewnić jej przyzwoity byt.Jednak wszystko zmienia się gdy brat Liesel umiera w podróży - to właśnie na jego pogrzebie przy torach Liesel kradnie swoją pierwszą książkę o tytule "Podręcznik grabarza" . Jednak Liesel nie potrafi czytać i zaczyna dostrzegać piękno słów dopiero gdy Hans Hubermann,jej przybrany papa uczy ją tej niezwykłej sztuki . Później w piwnicy urządza jej ścianę słów , co nie podoba się jej przybranej matce,z natury kobiecie o żelaznych zasadach. Liesel jednak nie poddaje się i czyta coraz więcej kradnąc książki razem z Rudym Steinerem-chłopcem , który skrycie się w niej podkochuje . Sprawy zaczynają się nieco komplikować kiedy pod dach Hubermannów trafia Żyd,który rozjaśni życie Liesel , ale zaciemni i tak ciemną sytuację jej nowej rodziny...

Ta książka jest jedną z najważniejszych w moim życiu - i nie chodzi tu tylko o jej wspaniałość i przekaz,ale o to,że to książka przy której poczułam czym są prawdziwe emocje towarzyszące czytaniu.To właśnie przy lekturze "Złodziejki Książek" po raz pierwszy podczas mojego książkocholizmu zdarzyło mi się płakać jak dziecko , przez co zagnieździła się w moim sercu i siedzi tam do dzisiaj . Nawet pisanie o niej powoduje u mnie zaszklenie się oczu .Jest to książka z rodzaju tych , które szokują swą wymową i bawią mimo czarnej rzeczywistości . 

Każdy ma dane przez Boga prawo do własnej głupoty.
Narratorem jest Śmierć i już na początku uprzedza nas o tym , że nie obserwuje tylko Liesel , ale każdego z nas . Jednak postać Liesel Meminger zaciekawiła go na tyle , że postanowił śledzić jej losy.Markus Zusak przedstawił Śmierć nie jako wroga , ale przyjaciela , który patrzy na nasz rozwój i spisuje naszą historię , aby zdecydować, w którym momencie ją przerwać .

Z nieznanych mi powodów umierający zawsze zadają pytania, na które znają odpowiedź. Może dlatego, że przed śmiercią muszą się upewnić, że jednak mieli rację.
Chyba najbardziej wzruszyła i urzekła mnie historia Rudyego - zakochanego chłopca, który za wszelką cenę chciał pocałować Liesel . Pomagał jej nawet kraść książki , aby zdobyć jej aprobatę . Śmierć mimowolnie zaczęła wplatać w historię Liesel również jego uczucia, co jeszcze bardziej wprawiło mnie w dziwny nastrój . Kolejnym niezwykle poruszającym wątkiem jest na pewno historia Maxa , Żyda , którego uratował Hans Hubermann . Jego rysunki Hitlera i całokształtu wojny pokazały mi , czym naprawdę była wojna oraz , że nie każdy Niemiec jest zły. Mimo iż postać Maxa nie jest obsypana różami to uważam, że to właśnie on wniósł do serca Liesel najwięcej miłości .

Z nieznanych mi powodów umierający zawsze zadają pytania, na które znają odpowiedź. Może dlatego, że przed śmiercią muszą się upewnić, że jednak mieli rację.
Jeżeli chodzi o Rosę,przybraną matkę Liesel to jest to dla mnie wciąż kobieta zagadka.Prowadziła dom żelazną ręką i nie bała się uderzyć Liesel za złe zachowanie ,a mimo to pojawiały się momenty, w których pokazywała , że naprawdę ją kocha . I jeszcze żona burmistrza - starała się zapelnić pustkę po stracie syna wypełnić obserwowaniem Liesel czytającej w jej bibliotece . W tej książce znajdziemy chyba całą paletę zachować ludzkich w czasie wojny . To nie jest wcale wesoła książka ,choć narracja Śmierci była bardzo luźna i momentami wywoływała uśmiech , ale sumując wszytsko jest to pełna cierpienia i łez powieść , która moim zdaniem powinna być w kanonie lektur szkolnych.

W głębi mego czarno bijącego serca wiem. Byłby szczęśliwy, na pewno.
Widzicie?
Nawet śmierć ma serce.
Podsumowując , "Złodziejka Książek" to książka, o której się nie zapomina . Ona łamie nasze serce,sprawia,że śmiejemy się tylko po ty , by za chwilę wejść w gęstą atmosferę smutku. Trudno mi wyrazić moje uczucia do tej książki - ona jest po prostu dla mnie bardzo ważna. Wspominałam o niej na każdym wypracowaniu i znajduję odniesienia do niej w swoim życiu niemal na każdym kroku . Ta powieść pokazała mi,że książki są czymś magicznym , że potrafią niezmiernie zmienić człowieka . To chyba właśnie ta książka sprawiła , że czytanie stało się dla mnie czymś więcej niż tylko hobby. Polecam ją dosłownie wszystkim . Każdy powinien ją przeczytać , gdyż to nie jest książka , obok której przechodzi się obojętnie .

10+/10 

11 lipca 2015

#12 Kamienie na szaniec-Aleksander Kamiński


Posłuchajcie opowiadania o Alku, Rudym, Zośce i kilku innych cudownych ludziach, o niezapomnianych czasach 1939–1943 roku, o czasach bohaterstwa i grozy". Tak zaczyna się opowieść o Bohaterach Szarych Szeregów, o czasach miłości, walki, śmierci. Młodzi przyjaciele, harcerze i maturzyści warszawskiego liceum wkraczają w dorosłość w dramatycznym okresie. Wychowani w patriotycznych domach, kształtowani przez harcerskie ideały, gdy nadchodzi wrzesień 1939, nie mają wątpliwości, postanawiają walczyć o wolną Ojczyznę. Gotowi są zapłacić najwyższą cenę.[Opis z tyłu książki]

1 lipca 2015

#3 Gwiazd naszych wina-John Green


Hazel choruje na raka i nie rozstaje się ze swoją butlą tlenową . Mama pewnego dnia stwierdza , że jej córka ma depresję i zapisuje córkę do grupy wsparcia prowadzonej przez faceta z przebytym nowotworem jąder w piwnicy kościoła . Tam dziewczyna poznaje Augustusa - jednonogiego chłopaka , który trzyma w ustach niezapalone papierosy , kontempluje nad sensem bytu jednonogich prawiczków względem kompletnych kończynowo ludzi . Hazel zaprzyjaźnia się z nim i za sprawą niedokończonej książki niejakiego van Houtena zakochuje się w nim . Mimo iż czas i śmierć doganiają ich szybciej niż oni uciekają to starają się żyć każdą chwilą , tak jakby ona mogła normalnie oddychać , a on nie miał kostniakomięsaka...

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.